Pakt dla nauki – rewizjonizm polskiej Akademii

Piotr Szenajch

16 czerwca 2015 roku w Warszawie Obywatele Nauki zaprezentowali swój plan naprawy polskich uczelni. Towarzyszyła temu dyskusja „Nauka i szkolnictwo wyższe po 2020 – jak zapobiec katastrofie?”, w której udział wzięli przedstawiciele najważniejszych instytucji polskiego systemu nauki. Przebieg dyskusji odsłania zaskakujące pokłady sposobu myślenia ludzi kształtujących ten system w ostatnich latach.

on prezentacja paktu1

Obywatele Nauki to inicjatywa, której siłą napędową jest grupa doktorek i doktorów habilitowanych około czterdziestki. W ciągu ostatnich trzech lat zorganizowała wiele ciekawych dyskusji o kondycji polskiej nauki. Przez cały ten czas, poczynając od mozolnych debat online, a kończąc na intensywnym wyjeździe warsztatowym w góry, opracowywała dokument „Paktu dla nauki”.

Na jego kształt wpłynęły też szerokie konsultacje i uwagi kilku innych stowarzyszeń zainteresowanych działaniem nauki.

Spotkanie, prawdopodobnie nie przez przypadek, odbyło się w ciężkiej od symboliki sali 17 Instytutu Historycznego UW, w której – jak nie omieszkał przypomnieć prowadzący je Łukasz Niesiołowski-Spano – „narodził się rewizjonizm”.

Grono obecnych nie było liczne, ale wpływowe – co dodatkowo podkreślał podział sali na VIP-ów i publiczność. Organizatorzy włożyli wiele trudu w to, by dostarczyć tekst i zaproszenie do najważniejszych instytucji polskiego systemu nauki i ich prominentnych zwierzchników. Stawili się między innymi dyrektor NCBiR, twórca i były dyrektor NCN, przewodniczący sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki, wiceprezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, przedstawiciele Państwowej Komisji Akredytacyjnej, Komitetu Polityki Naukowej, Prorektorka UW, doradca Prezydenta Komorowskiego ds. nauki. Spotkanie oficjalnie podsumowywał były wicepremier Jerzy Hausner.

„Pakt dla nauki” ma przystępną i lakoniczną formę dokumentu policy study. Rozdziały podzielono na cele, bariery i proponowane rozwiązania. Dokument odnosi się w ten sposób do obszarów problemowych takich jak: finansowanie nauki, szkolnictwo wyższe, współpraca nauki i biznesu, modele kariery naukowej (w tym kwestia doktorantów), popularyzacja nauki, otwarty dostęp w nauce, etyka i dobre praktyki w instytucjach naukowych, czy status Polskiej Akademii Nauk.

W dokumencie proponowanych jest wiele rozwiązań potrzebnych i obiecujących, ale też niejedno kontrowersyjne. Co istotne, Obywatele zaznaczają „modułowy” charakter proponowanych rozwiązań, przez co rozumieją, że poszczególne z nich można wprowadzać niezależnie od siebie i stopniowo. Zastrzeżenie owo ma tę jeszcze ważną zaletę, że pozwala wymigać się z kilku ważnych niespójności postulowanych rozwiązań – co w dyskusji zostało wypunktowane (niespójności te musiały być trudne do uniknięcia z uwagi na proces powstawania dokumentu – pracy zespołowej osób o bardzo różnym zapleczu i też poglądach społeczno-politycznych, co zostawiło na dokumencie ślady).

Moderator dyskusji nalegał, by wyłączyć z niej zwyczajowe narzekania na bolączki nauki, na skupienie się na samym Pakcie i wreszcie na podział dyskusji na dwie tury:

1. z czym się w Pakcie nie zgadzasz? oraz

2. wprowadzenie którego postulatu może najwięcej zmienić na lepsze?

Dyskusja o poetyce

Zgromadzeni na sali luminarze zgadzali się co do tego, że Pakt wskazuje ogólnie słuszny kierunek. Z rzadka jednak precyzowali od czego należy zacząć wprowadzając zmiany w życie. Bardziej rozbudowane były głosy krytyczne.

Według profesora Jajszczyka, byłego dyrektora NCN, realizacja postulatów ON nie rozwiąże problemów i przypominałaby próby „naprawiania socjalizmu”. Przez co rozumie, że nie doprowadzi ona do przełomu, który by pozwolił uniknąć „pułapki średniego rozwoju”.

Profesorowi Boleckiemu z FNP nie podobała się poetyka raportu. Według niego przypomina „anachronicznie napisany” „zbiór pobożnych życzeń” i co gorsza „wyważanie otwartych drzwi”, ponieważ nie odnosi się do licznych wcześniejszych opracowań tego typu. Oczekiwałby od ON raczej promowania konkretnych zapisów i rozwiązań. Zostało to szybko skontrowane w dyskusji wyliczeniem, że szczegółowych rozwiązań „Pakt” proponuje 250. W dodatku większość z nich nie wymaga znacznego podwyższania nakładów. Łukasz Niesiołowski-Spano musiał też w innym momencie dyskusji przypomnieć, że to nie zatroskani obywatele są od precyzowania zapisów ustaw i rozporządzeń.

Kuriozalna była wypowiedź szefa ekspertów odpowiedzialnego za niesławny raport Ernst & Young i Instytutu Gospodarki Rynkowej: stwierdził, że żałuje, że kompetencje osób, które w tym i tego typu zespołach pracowały nie zostały wykorzystane przy pisaniu „Paktu” ON. Zdaje się nie dostrzegać, że na dokumenty policies oprócz wiedzy i doświadczenia wpływa pewna wrażliwość społeczna i etyczna. Wydaje się ona być odmienna u neoliberalnych ekonomistów, którzy wpłynęli na reformę Kudryckiej. Pakt ON odpowiada po części na problemy (jak niestabilność zatrudnienia młodych naukowców), które reforma Kudryckiej zintensyfikowała.

Janusz Bujnicki, członek ON, który konsultował „Pakt”, ale na spotkaniu występujący jako członek Komitetu Polityki Naukowej, ciała doradczego Ministra Nauki, stwierdził, że działania środowiska (w domyśle także „Pakt”) za bardzo skupiają się na tym, żeby naukowcom było lepiej, a za mało na wspieraniu i identyfikacji doskonałości naukowej. Można się z tym zgodzić, jednak dziwne to stwierdzenie w kontekście fatalnych podstawowych warunków pracy, z jaką ma do czynienia obecnie większość pracowników naukowych i doktorantów. Prawdopodobnie naukowcy woleliby angażować się w swoje badania niż w protesty, ale nie jest to łatwe bez biurka i pensji.

Poseł Piotr Bałć, sam mając zaplecze akademickie, wygłosił w swym wystąpieniu zadziwiającą formułę: „nie może być tak, że uczelnia ma sobie autonomię, a środki dostaje z boku”. Należy to najwyraźniej rozumieć tak, że w zamian za publiczne finansowanie widziałby jeszcze większy wpływ administracji rządowej na to co dzieje się w uczelniach.

Niemożność potentatów

Zaskoczył też swymi wypowiedziami wiceminister Włodzisław Duch: w Ministerstwie wszyscy są świadomi, że nakłady na naukę są skandalicznie niskie. Wynika to z odwiecznej i powszechnej w wielu państwach walki ministra nauki z ministrem finansów, o „wyrwanie” środków. Minister Duch narzeka, że nie ma czasu, środków, zasobów, ludzi i tak dalej, by rzeczywiście coś zmienić. Można zadać pytanie: kto więc ma czas i środki, jeśli nie minister prawie 40 milionowego kraju Unii Europejskiej? Jerzy Hausner skomentował tę wypowiedź w swym podsumowaniu: „na ministrów wszak wołami nie ciągną”.

Zastanawiająca jest ta niemożność przebijająca raz po raz z wypowiedzi najbardziej wpływowych ludzi polskiej nauki. Nic nie da się zdziałać, na nic nie ma środków, wszystko to zbyt powikłane, oporne i niewywrotne. W czym przodują osoby o największej władzy i z największych instytucji. Zdumiewa ten brak podmiotowości, rozmycie odpowiedzialności, brak decyzyjności. Nie mowa wszak o walce peryferyjnych rządów z globalnym upłynnieniem kapitału, ale o administrowaniu publicznymi instytucjami w skali lokalnej i krajowej oraz o negocjacjach miedzy resortami wewnątrz jednego rządu. Gdzieś w tle jest temat, o którym nikt w debatach o nauce nie chce wspominać: polityka podatkowa, w kraju rządzonym na zmianę przez dwie partie konserwatywnych neoliberałów, o jednym z najmniejszych klinów podatkowych w UE.

Kto trzeba by?

Anna Giza-Poleszczuk, prorektorka UW, Beata Chmiel z Obywateli Kultury i Jerzy Hausner, każdy na swój sposób, podejmowali ten wątek: autorzy Paktu, podobnie jak tuzy na tej sali, rzucają postulaty, powtarzając „trzeba by”. Ale należy dodać „Kto trzeba by?” – jak ujęła to Beata Chmiel. Dodała, że Pakt powinien mieć drugi tom, w którym autorzy zasugerowaliby jak, kiedy i kto powinien zająć się wprowadzaniem w życie tych rozwiązań. Jerzy Hausner zasugerował polityczny pragmatyzm: zacząć od wyboru postulatów, wokół których panuje najszerszy konsensus, następnie budować dla nich poparcie i szukać sojuszników.

Mówiąc o sojusznikach, Aleksander Temkin z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej zadeklarował zgodę co do 3 dużych rozdziałów Paktu, w tym: modelu kariery, otwartego dostępu i kodeksu etycznego. W szczególności zaś co do konieczności odejścia od „pogłównego”, wyższego wartościowania przez algorytm dotacji małych grup studenckich, elastycznego przechodzenia między karierą dydaktyczną a naukową. Nie podobają się Komitetowi wizja menadżeryzacji uczelni, którą dostrzegają w Pakcie i model finansowania zakładający hierarchizację uczelni, w czym widzą „wyrzucenie mniejszych uczelni za burtę”.

Warto zauważyć, że miedzy działaniami Komitetu a Obywateli Nauki zaszła w ostatnich miesiącach minionego roku akademickiego – jak pokracznie mówią ekonomiści – pewna konwergencja. Spektakularne uliczne protesty, walka o uwagę mediów i mobilizacja środowiska przez Komitet zdawały się być jedynym, co przyciągnie uwagę rządu do rozwiązań dopracowanych przez Obywateli, prezentujących styl bardziej koncyliacyjny i ekspercki.

Menadżerski czy demokratyczny?

Przepadł w dyskusji, niepodjęty przez naukowców głos studentów Uniwersytetu Zaangażowanego: o tym, że zmiany na uniwersytecie powinny następować bardziej demokratycznie, w wyniku szerokiej dyskusji i konsensusu. Sam uniwersytet powinien zaś działać jak solidarna wspólnota, a nie jak korporacja. Głos dwudziestokilkuletniej studentki brzmiał niczym pochodzący z innego świata przy grzmiących stwierdzeniach takich, jak to, Włodzimierza Boleckiego, że uniwersytet nigdy nie był i nie powinien być demokratyczny, ale kształtowany przez wybitnych uczonych. Natomiast rektor powinien móc arbitralnie mianować dziekanów wydziałów, niczym premier ministrów – to brak tego właśnie rozwiązania widzi jako najpilniejszą bolączkę polskiej nauki.

Ostatnią rzeczą, którą dała się zapamiętać z dyskusji, jest znów zastanawiający u dobrze ubranych i wpływowych dżentelmenów o siwych skroniach radykalizm i rewolucyjna retoryka. „Radykalizm”, „rewolucja” – to słowa, które padały wielokrotnie wprost na nazwanie tego, czego potrzeba polskiej akademii, a na tle czego postulaty ON określane były jako błahe i nie dające szans na dogonienie pierwszego świata.

Z czym się nie zgadzasz? Wprowadzenie którego postulatu może najwięcej zmienić na lepsze?

on prezentacja paktu2

„Pakt dla nauki” warto przeczytać i przemyśleć, bo nie często zostaje wykonana tak duża praca – oddolna i obywatelska – na rzecz sformułowania problemów i interesów własnego środowiska. Warto go także skomentować i „podać dalej” – kontynuować tę dyskusję, do której podjęcia niekoniecznie poczują się zobowiązani najpoważniejsi decydenci. Tym bardziej, że nie zanosi się na to, by dokument ten prędko się zdezaktualizował.

Tekst Paktu można pobrać stąd.

***

Postscriptum, 3 miesiące po prezentacji dokumentu:

Są jednak pewne oznaki, że „Pakt” ktoś czyta:

W ostatnim dniu września, 25 dni przed wyborami parlamentarnymi 2015 roku, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego opublikowało dokument pt. „Program rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki na lata 2015 – 2030”, w którym da się odczytać obietnicę realizacji części podnoszonych przez ON oraz KKHP postulatów.

Z głosów tych korzysta też garściami „9 tez dla nauki” – część programu wyborczego Partii Razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s